in DZIECKO

Wilk w owczej skórze, czyli czy mówić dziecku, że świat jest zły?

at
czy-mowic-dziecku-ze-swiat-zly

Może to nie jest temat na bloga, może parentingi piszą tylko o kupkach, zupkach i edukacyjnych zabawkach, najlepiej DIY. Ale muszę. Muszę, bo się uduszę, bo krąży wokół nas taki wilk w owczej skórze i  słodkim głosikiem trajkocze do innych. Już nie te czasy, gdy daję się zwieść przymilnym dźwiękom. Już dobrze wiem, że w owczej skórze wilk gryzie mocniej aniżeli stado. I nie wiem, czy chcę, by mój syn sam podawał się mu na pożarcie. 

Przykre to trochę, że z wilkiem w owczej skórze w ogóle musimy się stykać. Wyobrażam sobie świat, gdzie wszyscy mówimy, o co właściwie nam chodzi. Fajnie byłoby umieć panować nad emocjami, które każą nam karmić się jadem, umieć zamknąć okno przeglądarki internetowej bez napisania chamskiego komentarza i umieć po prostu zamknąć drzwi, bez rzucenia do kogoś mięsem z chorą satysfakcją, że znów zabolało. Utopijny świat, w którym wiemy, że nie ma obowiązku lubić każdego i każdy nie musi lubić nas. Ale tak na serio i naprawdę – że każdy żyje własnym życiem, bo ma tylko jedno, by zdążyć cieszyć się wszystkim. 

Czy mówić dziecku, że świat jest zły? 

Wyszłam z założenia, że Henio jest mądrą bestią. Ma jednak dopiero 3 lata i straszenie go złym światem wydaje mi się dość okrutne. Przekona się, gdy ten po raz kolejny pokaże mu środkowy palec i wyrzuci na bruk jak śmiecia. I choć wcale mu tego nie życzę, nie chcę, by miał do mnie żal, że nie ostrzegałam wcześniej, że tak może się zdarzyć. Czyli co? 

Nade wszystko chcę nauczyć moje dziecko, czym jest zło, a czym dobro. Choć sama nie jestem nieskalana, coraz częściej przyznaję się przed nim do błędów. Rozmawiam wtedy z moim 3-latkiem tak, by zrozumiał, że każdy ma do niego prawo, ale z każdego z nich powinno wynieść się jakąś lekcję na przyszłość. Widzę, że choć buntuje się wobec wielu istotnych zasad, coraz więcej rozumie. Niejeden raz zaskakuje mnie swoją mądrością. 

To nie jest tak, że wszyscy musimy się lubić

Gdyby ktoś mi to powiedział blisko 20 lat temu, uniknęłabym szukania pochwały i akceptacji w oczach innych ludzi. Uniknęłabym poczucia niezrozumienia wobec sytuacji, gdy ktoś bliski codziennie ze mną walczy, choć ja jeszcze nie wyciągnęłam nawet swojej broni. Ba, nie wiedziałam nawet, że człowiek ma taką broń, która łamie serca i zjada pomalutku duszę, poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa. 

Dzisiaj nie będę więc udawać, że nie zdaję sobie sprawy, że człowiek takie rzeczy może zrobić drugiemu człowiekowi. Otrząsnęłam się już z dziecinnego tym zdziwienia i nie chcę, by mój syn szukał poklasku u ludzi, bo nikt nie wytłumaczył mu, że nie każdy musi go lubić, a same więzy krwi nie oznaczają, że mamy przyjmować na siebie kolejne niesprawiedliwie wymierzone baty. Nawet najładniejsza owcza skórka kiedyś opada, a kły ostrzone przez długi czas potrafią zrobić prawdziwą krzywdę. 

Czy mówię Heniowi, że świat jest zły? Nie. Mówię mu, że dobrze jest dziękować. Że przepraszanie jest ważne, a wybaczenie jest przede wszystkim dla wybaczających. Ale mówię mu też wyraźnie, że nikt nie ma prawa go wyzywać, oczerniać, wyśmiewać czy straszyć. Że chamstwo nie jest czymś, co ma akceptować. Że nie udajemy, że pada deszcz, gdy ktoś pluje nam w twarz. Bo świat sam w sobie nie jest zły. Złe jest akceptowanie zła kierowanego w naszą stronę. 

 

Zapraszam Cię do siebie:
 na fanpage Mamaszka.pl
– na Instagrama Mamaszka.pl

Share:

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *