in DZIECKO, FOTORELACJE, PODRÓŻE

Podkarpacie na weekend: Dinozekolandia w Radymnie

at
dinozekolandia-radymno

Trzy tygodnie nastrajania, trzy deszczowe niedziele zawodu… i pojechali! 80 kilometrów od własnego domu. Bo tak to już jest, że jak całe życie gdzieś mieszkasz, to o okolicy wiesz mało, prawie nic. A przynajmniej tak jest ze mną. Wrastam i nie poznaję, uznając za nudne. Tymczasem Henio nic nie wie o świecie i ciągle jest go głodny. I ciekawi go wszystko, codziennie przeżywa przygodę życia. A ja jestem od tego, by dostarczać mu wrażeń. Dlatego, mimo sprzeciwu ze strony pogody powtarzającego się co tydzień, pojechaliśmy. Naszym celem tym razem stała się Dinozekolandia w Radymnie. Czy było warto? 

To nie jest tak, że ja zawsze lubiłam spędzać tyle czasu poza domem. Że pakowanie nie było dla mnie dramatem, że czułam dreszczyk przygody, jadąc choćby 20 kilometrów od własnego miejsca zamieszkania. Jestem typem depresyjnym, długo zatem lubiłam potaplać się we własnym znużeniu i zniechęceniu, przesiadując w domu i marnując czas na robienie niczego. To jest proste, wygodne i bezpieczne, więc dlaczego nie? Tymczasem, odkąd na świecie pojawił się Henio, nogi same ciągle gdzieś mnie niosą. I jak tylko na chwilę zdejmę im buty, coś mnie jakoś swędzi i zaczyna uwierać, że może by gdzieś ruszyć, coś zobaczyć, na świat popatrzeć Heniowymi oczami raz jeszcze… Jak dobrze, syneczku, że jesteś! 

Dinozekolandia to niewielkie centrum rozrywki znajdujące się w Radymnie. Warto dodać, że leży tuż obok pięknego zalewu ZEK, który jest wyjątkowo czysty i w zasadzie z miejsca się w nim zakochałam. Tak więc wypad do Radymna w słoneczną niedzielę to korzyść podwójna – skoczycie sobie nad wodę, a jak już się wam znudzi, to całą rodziną zajrzycie do Dinozekolandii, pooglądać Dinozaury i trochę się o nich dowiedzieć. Śmiało możecie zatem zarezerwować sobie cały dzień, nawet jeśli macie dzieci młodsze od mojego 3-letniego Henia. Cała Dinozekolandia jest bowiem przygotowana na wizyty dzieciaków całkiem przyzwoicie.

Radymno, co dla mnie ważne, jest dobrze skomunikowane z Rzeszowem. Nieważne, czy to środek tygodnia, czy niedziela, na trasie Rzeszów – Radymno kursują zarówno autobusy, jak i stosunkowo liczne pociągi. Na szczęście, dotarcie do samej Dinozekolandii nie jest specjalnie trudne. Od dworca to spacerkiem niecałe 30 minut drogi. Liczy się to dla mnie o tyle, że najczęściej podróżuję z Heniem sama, a nie mamy samochodu. Tym razem jednak się nam poszczęściło, bo zabraliśmy się z mężem mojej siostry i jej synkiem, „najukochańszym kuzynem” Henia. Obaj chłopcy mają 3 lata, żaden z nich specjalnie nie narzekał. To chyba dobry znak!

Dinozekolandia zaskakuje cenami biletów. Nie dlatego, że są wyjątkowo małe lub przerażająco duże. Ciekawe jest jednak to, że dzieci pomiędzy 3 a 12 rokiem życia płacą więcej niż starsi. Z całego serca to szanuję i popieram, gdyż zainteresowanie znajdującymi się na terenie parków zabawek maleje wraz z wiekiem – spada zatem też ich zużycie. Więc 15/ 10 zł. uznaję za całkiem uczciwą cenę za to, co można znaleźć w środku.

A co można znaleźć w Dinozekolandii?

Własnoręcznie wykonane modele dinozaurów, przede wszystkim! Przy każdym z nich jest tabliczka z nazwą i podstawowymi informacjami. To naprawdę zadbane miejsce, idealne na rodzinny spacer. Dinozekolandia jest czysta, zielona, pełna ścieżek, obok których co i rusz rozstawione są dinozaury zachowane w bardzo dobrym stanie.

Ale to nie wszystko – jako rodzic muszę zwrócić uwagę na kilka istotnych dla mnie rzeczy. Przede wszystkim – dodatkowe atrakcje, które nie są, jak w większości takich miejsc, w jednym miejscu. Dużą zaletą Dinozekolandii jest rozmieszczenie zabawek wzdłuż ścieżki – zatem nie ma mowy o nudzie w trakcie poznawania kolejnych dinozaurów. Z doświadczenia wiem, że to ważne, bo dzięki temu nawet młodsze dziecko nie znudzi się od razu wycieczką, marudząc, że już chce do zabawek. Dla mnie na plus.

Dinozekolandia jest dostosowana do jazdy wózkiem z dzieckiem, nie ma tam bowiem żadnych schodów ani nierówności. W toalecie damskiej (bardzo przyzwoicie wypadających na tle innych w tego rodzaju miejscach) jest tez kącik, gdzie można przewinąć dziecko – może nie ma luksusów, mimo to doceniam. Szkoda, że podobnego nie ma w męskiej toalecie…

Dinozekolandia to nie jest wielki park rozrywki jak Energylandia. Niektórzy mówią, że nie warto – ja się nie zgadzam. To dobry pomysł na wspólne spędzenie czasu za niewielkie pieniądze i na świeżym powietrzu. Dzieciaki dobrze się bawiły, a to dla mnie najważniejsze, gdy gdzieś jadę z Heniem 🙂

 

Zapraszam Cię do siebie:
 na fanpage Mamaszka.pl
– na Instagrama Mamaszka.pl

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *