in DZIECKO, ZDROWIE

Ćwiczę oko – i to jest dobry pomysł!

at
cwicze-oko-to-jest-dobry-pomysl

Gdyby ktoś mnie zapytał: „Karolina, czy Henio ma dobry wzrok?”, pewnie bez zastanowienia powiedziałabym, że to chyba jasne – przecież mój syn rozwija się raczej książkowo. Widujemy się co jakiś czas z lekarzem, ja przyglądam mu się każdego dnia – zauważyłabym, że coś jest nie w porządku. Czy aby na pewno? Usłyszana kilka dni temu historia 4-letniego chłopca sprawiła, że cała moja pewność siebie runęła. Powiem więcej: ja nawet nie wiem, jakie są objawy niedowidzenia lub innych zaburzeń wzroku u dzieci! 

Dzieci, które urodziły się kilka tygodni za wcześnie, przez pierwsze lata swojego życia pozostają pod opieką specjalistycznych ośrodków dla wcześniaków. Ich rodzice wierzą więc, że te kilka wizyt u specjalistów rocznie, to taka mała gwarancja tego, że ich dziecko rozwija się prawidłowo. I, wbrew pozorom, nie chcę teraz najeżdżać na system, na lekarzy – idiotów, którzy doszukiwali się w tym uroczym czterolatku ADHD i innych schorzeń, zamiast dokładnie przebadać jego wzrok. Ja chcę raczej powiedzieć, że my, jako rodzice, nie łączymy zachowań naszych dzieci (chociażby trudności ze złapaniem równowagi) z trudnościami z widzeniem. A nie łączymy ich, bo nie mamy pojęcia, jak u takich dzieci się one objawiają.

Pamiętam, jak w liceum lubiliśmy zakładać okulary kolegi z wadą w okolicach – plus albo minus, nie pamiętam – 6. Śmialiśmy się wtedy, że do Narnii nie prowadzi żadna stara szafa, a właśnie one. Kumpel bez nich był kompletnie ślepy. Ten chłopczyk miał większą wadę. Gdy założył okulary, co i rusz dopytywał mamę o różne rzeczy, których do tej pory… po prostu nie widział. 

Historia, jakich wiele

Zaczęłam drążyć. Szukałam informacji w Internecie o dzieciach, u których ktoś zdiagnozował potężną wadę wzroku. I wiecie co? Jest ich mnóstwo, a większość diagnoz postawiono dość późno, początkowo sugerując terapię w kierunku nadpobudliwości ruchowej, czasem szukano przyczyny w kłopotach ze słuchem.

Ale dlaczego o tym mówię, skoro moje dziecko ma dobry wzrok? Wśród dzieci moich znajomych coraz więcej jest okularników. Ja sama mam okulary, z którymi coraz częściej przepraszam się ze względu na wielogodzinną pracę przy komputerze. No i – w końcu – jestem mamą i wiem doskonale, jak bardzo potrafimy się, jako mamy, o swoje dzieci martwić. Nawet wtedy, gdy tak naprawdę nic im nie jest!

Jeśli więc wychodzi produkt, który może rodzicom i dzieciom pomóc, ja chcę o nim mówić! 

Książeczki „Ćwiczę oko”

Jeśli chcecie przeczytać fachowy opis tego, co w nich znajdziecie, koniecznie kliknijcie TUTAJ – link przeniesie Was na oficjalną stronę ich autorki, Barbary Pakuły. Ja wielokrotnie powtarzałam, że z samochodem idę do mechanika, z włosami do fryzjera, ze zdrowiem do lekarza… Zatem nie będę się mądrzyć w sprawie wzroku, skoro teraz znam i mogę odesłać Was do specjalisty, jakim jest optometrysta – osoba odpowiedzialna za prawidłowe poprowadzenie terapii widzenia. Inaczej mówiąc: optometrysta odpowiada za terapię całej drogi, którą musi pokonać informacja wzrokowa – od oka do mózgu.

Powiem tylko, że ja się jaram, gdy takie rzeczy pojawiają się na rynku i już tłumaczę, dlaczego. Znam kilkoro ludzi, którzy nosili okulary, a ich wady były na tyle potężne, że z wielu – dla nas normalnych, codziennych rzeczy – byli przez nie wykluczeni. Począwszy od uczestniczenia w zajęciach WFu, które przecież tak zbliżają do siebie dzieciaki!!!, skończywszy na wyborze studiów: moja przyjaciółka na część kierunków po prostu iść nie mogła, bo wymagali zaświadczenia od okulistki, którego ona by nie dostała. Podsumowując: dobry wzrok to nie tylko kwestia zdrowia, ale także pewności siebie. Jeśli można pomóc dzieciakom budować ich poczucie własnej wartości, to warto robić to w każdy sposób!

Jeśli jest cokolwiek, co pomoże dzieciakom w terapii wzroku, ja chcę o tym mówić!  

Przejrzałam wszystkie informacje na temat tych książeczek i, a jakże!, komentarze użytkowników, a właściwie rodziców użytkowników. To, co mogę powiedzieć, jako laik:
– książki są i zabawą, i nauką, a zadania w nich zawarte są dostosowane do wieku dziecka
– obrazki w książkach są tak stworzone, że – by widzieć je poprawnie – dziecko musi patrzeć obojgiem oczu i tego właśnie musi dopilnować rodzic lub terapeuta
– dzieciaki cieszą się, że mogą zakładać kolorowe okulary i za każdym razem widzą coś innego, jest to więc dla nich forma zabawy
– ćwiczenia z książeczek budują pozytywne relacje między dzieckiem a osobą, która z nimi ćwiczy, także z – zazwyczaj przecież nielubianym – terapeutą

Po wszystkie fachowe informacje jeszcze raz odsyłam na stronę Barbary Pakuły, autorki książeczek „Ćwiczę oko”. Ta kobieta robi rewelacyjną robotę dla dzieciaków w całej Polsce! Jeśli więc znacie dziecko, które ma problem ze wzrokiem, koniecznie podeślijcie mu ten tekst! 

 

Zapraszam Cię do siebie:
 na fanpage Mamaszka.pl
– na Instagrama Mamaszka.pl
– do grupy dla fajnych babeczek

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *