in MAMA

Jak to jest mieć dziecko?

at
jak-to-jest-miec-dziecko

Mam 24 lata. Studiuję, właśnie szukam ponownie pracy, wychowuję dziecko. Nie jestem ani do końca studentką, bo tuż po zajęciach lecę do dziecka, zamiast ze znajomymi skoczyć na jedno piwko, ewentualnie osiem. Nie jestem też do końca matką, bo na placu zabaw wcale nie czuję się najlepiej, rok macierzyńskiego był dla mnie urlopem psychicznie męczącym, tak tęskniłam do ludzi, a rozmowy o pieluszkach wielorazowych jakoś specjalnie mnie nie interesują. Wielu znajomych więc pyta mnie, jak to jest? Jak to jest być mamą, mieć dziecko? Podczas gdy oni właśnie kończą studia i dzieci im raczej nie w głowie, ja zaczynam dzień od kuksańca od 3-letniego synka. Czy żyje mi się inaczej?

Mieć dziecko… to jakbyś żyła w rozciągłości, w której codziennie przechodzi tornado, a i tak codziennie tym tornadem była zdziwiona. Jakbyś codziennie odkrywała, że jest tak dużo rzeczy, o których nie masz zielonego pojęcia. Jakbyś wiedziała, że do drzwi przyjdzie ten sam kurier, ale zamiast przesyłki, na którą czekasz, wrzuci Ci do mieszkania bombę z opóźnionym zapłonem. Jakbyś codziennie wsiadała do rozpędzonego auta ze świadomością, że nie masz prawka i nawet nie wiesz, dokąd zaprowadzi Cię droga. Ale…

Macierzyństwo to także coś więcej. To codzienne zakochanie od pierwszego wejrzenia. To jakbyś codziennie odkrywała, że wiesz, po co żyjesz. Jakby słońce wstawało tylko dla Ciebie i nikt więcej nie mógł cieszyć się tak bardzo jego ciepłem.

Moje słoneczko,

Ckliwe to może i naiwne, ale lubię przyglądać Ci się kątem oka, jak coraz więcej rzeczy chcesz i potrafisz już zrobić sam. Przytulam się do Ciebie jakby na zapas, bojąc się dnia, w którym powiesz mi, że to już wiocha, że nie chcesz i że mama ma zostać przed drzwiami do szkoły, jak mamy Twoich kolegów. Jednocześnie chcę wychować Cię na samodzielnego, dzielnego chłopaka i boję się, że któregoś dnia puścisz moją rękę i pójdziesz w swój świat, który tylko czasem zechcesz przede mną otworzyć. Pewnie, że wiem, że znam kolej naturalnych rzeczy i choć jestem z nimi pogodzona, jeszcze dzisiaj walczę.

O buziaka przed wejściem do sali pełnej dzieci. O przytulasy, gdy rano zostaje nam pięć minut do wyjścia. O niespodziewanego czochrańca, o łaskotki i nasze wygłupy przy miejskiej fontannie.

O, dzieciaku, gdybyś Ty wiedział, jak ja Cię kocham. 

 

Zapraszam Cię do siebie:
 na fanpage Mamaszka.pl
– na Instagrama Mamaszka.pl
do grupy dla fajnych babeczek

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *