in DZIECKO, ZDROWIE

Jak wychować niejadka – tylko sprawdzone sposoby

at
jak-wychowac-niejadka-tylko-sprawdzone-sposoby

Zawsze myślałam, że z dziećmi to jest tak, że po prostu rodzą się z potrzebą jedzenia lub niejadkami. Albo, albo – krótka piłka. A potem zostałam matką. Moje dziecko jadło wszystko, włącznie z koktajlami z jarmużu, a potem przestało. Nie jadło, a potem znów zajadało ze smakiem niemal wszystko, co mu podsunęłam. Po kilku takich zmianach, doszłam do prostego wniosku: wychowuję sobie niejadka! Jako rodzic mam ogromny wpływ na to, czy moje dziecko będzie jadło regularne posiłki. Niby oczywiste, a jednak wielu z nas popełnia te same błędy. Chcesz mieć w domu wybredne dziecko, które odmawia posiłków? Zastosuj się do tych kilku prostych zasad i rwij włosy z głowy, co złego dzieje się z Twoim dzieckiem! 

Wybredne dziecko odmówi jednego posiłku, a rodzic prędziutko da mu drugi. Nie chcesz ziemniaczków z mięskiem? Dobrze, zrobię ci zaraz zupkę. O, zupka nie pasuje? To może kanapki? Tak, robienie kolejnych dań, gdy dziecko odmówi pierwszego, to prosta droga do nauczenia dziecka bycia niejadkiem. Tak można się bawic w nieskończoność. Teraz pytam Henia czy ma na coś ochotę, ale wybór ograniczam, nie przygotowuję niczego wymyślonego z kosmosu. Okazuje się, że da się na coś zdecydować!

Bo tak, przygotowywanie specjalnego jedzenia, bo Antoś nie lubi pomidorowej, a Zosia kaszy gryczanej, więc dla każdego domownika będzie coś innego… to także prosta droga do wychowania niejadka. Antoś nie umrze z głodu, jak zje samo drugie danie. I nie, nie twierdzę, że nie można dogadzać dzieciom zgodnie z ich preferencjami smakowymi, ale niechże jednego dnia ucieszy się Zosia, drugiego Antoś. Nie wszyscy jednocześnie – nie jesteś maszyną do spełniania zachcianek, a dziecko nie może przyzwyczajać się, że każdy grymas przyniesie im to, czego chcą. Nie tylko przy stole, ale i w życiu.

Karmienie między posiłkami to też niezbyt trafiony pomysł, jeśli chcesz, by z talerza Twojego dziecka zniknął cały obiad. I tu już nie jest ważne, czy słodyczami, czy bardziej wartościowym jedzeniem, choćby kanapką… Sama spróbuj podjadać w ciągu dnia – rozregulujesz sobie organizm i nigdy nie będziesz ani głodna, ani najedzona. Prędziutko natomiast staniesz się gruba i schorowana. A tego dla dzieci nie chcemy, prawda?

Dziecko nie je, więc je straszysz: że zje mu ten posiłek dziadek, że będzie miało robaczki w brzuszku, że… jest milion pomysłów, które możesz tu dopisać. Dziecko je, bo się boi. Nie lubimy się bać w pracy, nie lubimy bać się w związku… dlaczego więc robisz to swojemu dziecku?

Jeśli złączyć to wszystko, z pewnością Twoje dziecko będzie jadło w zupełnie innych porach niż Ty i reszta rodziny. A w zasadzie dlaczego tak ma być? Żeby nie miało okazji widzieć, że inni jedzą te brokuły i się nie krzywią? Że nie je się tylko słodkich ciasteczek i czekolady? To znacznie ułatwia zostanie niejadkiem.

Wierzę w zasadę, która z większości niejadków zrobi smakoszy

Kiedy Henio choruje, zostaje w domu ze mną. Jestem trochę bardziej kategoryczna niż moi rodzice, którzy opiekują się nim w weekendy, kiedy jestem na uczelni… i moje dziecko je to, co mu podaje. A dokładniej…

To rodzic decyduje, kiedy i co je dziecko. Ale dziecko podejmuje decyzję, czy i ile zje. Tego się trzymam i to działa. Nie do końca to może najprostsze, bo trudno odmówić dziecku, które patrzy tymi słodkimi oczkami, trudno czasem nie wkurzać się, gdy nie je kolejnego i kolejnego posiłku…

Wszyscy musimy jeść przede wszystkim regularnie i pełnowartościowo. Nie jestem rodzicem, który świruje, zabraniając dziecku jeść słodyczy, a w kuchni ma tylko eko i bio. Zależy mi na tym, by Henio poznawał nowe smaki i wiem, że ta sprawa zaczyna się ode mnie.

 

Zapraszam do siebie na fanpage – Mamaszka.pl

Share:

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *