in MAMA, MOTYWACJA, ZWIĄZKI

Nie pił, nie bił, nie zdradził – więc właściwie o co ci chodzi, kobieto?!

at
nie-pil-nie-bil-nie-zdradzil-wiec-wlasciwie-o-co-ci-chodzi-kobieto

„Łatwego kochać to nie sztuka”, „Przypomnij sobie, co przysięgałaś”, „Przesadzasz”, „Nie histeryzuj”, „Przecież macie dziecko”, „Nie bije cię, nie pije, nawet cię nie zdradził, więc o co ci chodzi?”, „Tak to już jest w małżeństwie – raz lepiej, raz gorzej, przestań biadolić”. To tylko niektóre rzeczy, które od swoich bliskich słyszą kobiety, które postanawiają odejść od mężów czy partnerów, z którymi nie były szczęśliwe. Bo jak facet zostawia żonę i dziecko, to trudno, faceci tak mają. Ale kobieta to strażniczka domowego ogniska. Musi się palić aż spłonie żywcem. 

Nie piszę dzisiaj o sobie, piszę dziś o Was. Bo średnio raz w tygodniu, nawet jeśli nic nie publikuję, dostaję pełne rozpaczy i wołania o pomoc wiadomości. Od kobiet młodych – mężatek, zależnych finansowo od swoich partnerów, którzy ich nie szanują, poniewierają, czasem biją, częściej po prostu mają w dupie. Pytają mnie: co robić? Jak odejść? Skąd znalazłam siłę, by rzucić wszystko i zacząć od nowa? A ja nie mogę nic powiedzieć ponad to, co sama przeszłam. Najczęściej przeszłam znacznie mniej niż one, dlatego rada jest jedna: szukaj pomocy i uciekaj. Schowaj dumę do kieszeni, skitraj się kątem u rodziny, znajdź Dom Samotnej MatkiRatuj się. 

Moje małżeństwo rozpadało się miesiącami. Pomiędzy decyzją a wyprowadzką było kilka miesięcy, które spędziłam na myśleniu, jak przyznać się do porażki. Jak zadzwonić do domu i powiedzieć, że się rozwodzę. Jak znieść komentarze, które nie będą raczej ciepłym klepaniem po pleckach. I nie zrozumcie mnie źle – moja rodzina przyjęła mnie bez problemu, ale nie jest tak, że ze spokojem i bez oceniania.

Ludzie oceniają. Lubią karmić się plotką, która najczęściej wypełniona jest jadem. Kiedy Twoje życie się rozpada, zamiast dać Ci to przeżyć w schronieniu, wzniecają pod zgliszczami ogień, by dłużej bolało. Jedyne, co możesz zrobić, to cały ten gnój, który kładą Ci pod nogi, przeryć i iść dalej. I z pewnością nie będzie lekko.

Przemoc to nie tylko bicie

To jest coś, co poprzednim pokoleniom przychodzi trudno zrozumieć. Że nie musi bić, pić ani „nawet zdradzać”, żeby mówić o przemocy. Przemoc ma różne rodzaje. Można mówić o przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej, seksualnej czy przez zaniedbanie. Jest nią więc także olewanie, zastraszanie, wyśmiewanie, pogarda, wydzielanie pieniędzy, rozkazywanie, celowe „zapominanie”, krzyki, podważanie zdania czy wiarygodności, grożenie, obwinianie, lekceważenie, a nawet bycie niedostępnym.

Nie wiem, skąd w poprzednich pokoleniach przekonanie, że tak ma być. Że mąż ma prawo żonę bić i poniżać, że to trzeba przecierpieć, przeczekać i znosić, bo to normalne i „facet tak ma”. Tak, jakby ilość ciosów wymierzonych kobiecie i dzieciom niczym wynik meczu wybijała w rankingu męskości. No, nie. To tak nie działa. Nikt nie jest niczyim workiem treningowym, nie jest matą do bicia, nie jest koszem do wyrzucania odpadów, nie jest też śmieciem, żeby go kopać w chwilach frustracji. I nikt nie powinien mieć pretensji do kobiety, która w końcu zrozumiała, że jest dużo więcej warta niż rzucona z pogardą szmata.

Masz prawo odejść, bo nie jesteś szczęśliwa

I będę to powtarzać do znudzenia. Nigdy nikogo nie namawiam do tego, by kończył swój związek – zawsze byłam za tym, by ratować, co tylko się da. Ale wiem, obserwuję i czytam, że jesteście już po milionie prób, tysiącach stoczonych o ten związek wojen i od jakichś stu szans dajecie tę ostatnią. A to nie w tym rzecz, żeby z małżeństwa czy związku wyjść ze złamaną ręką i podbitym okiem. Zdecydowanie lepiej jest je opuścić na własnych, zdrowych nogach, z własną zdrową i silną głową na karku.

Warto pamiętać, że samo odejście wcale nie musi oznaczać końca. Często to ostatnia szansa – albo by on przejrzał na oczy i zaczął walczyć, albo byś Ty przejrzała na oczy… i walczyć przestała.

Nie wiem, co powie na mój rozwód moje dziecko. Myślę, że nie będzie mi za niego wdzięczne, na pewno nie od razu, a może wcale. Wiem natomiast, czego nie zobaczy. Henio nie będzie widział moich zapuchniętych oczu i nie będzie przyjmował za normalne, że miłością można wycierać sobie gębę. Może wychowa się w niepełnej rodzinie, może dam sobie i jemu szansę na zbudowanie kolejnego domu, w którym facet będzie dla mnie wsparciem. Może nie będę perfekcyjną mamą i panią domu, a do tego bizneswoman z sukcesami przeliczalnymi na zera na bankowym rachunku, ale będę szczęśliwa i to szczęście postaram się mu przekazać.

 

Zapraszam Cię do mnie – na fanpage Mamaszka.pl

Share:

2 komentarze

  1. Mom

    Miałam takie pytania po tym, gdy jeszcze w ciąży rozstałam się z ojcem mojej córki. Przecież nie pije nie bije i nie zdradza… Ale że okazał się być totalnym dupkiem to już mniejsza, bo będzie dziecko i od razu bez ojca… Jak to tak. Ale ja całe szczęście wiedziałam swoje i nie chciałam czekać aż będzie jeszcze gorzej. Teraz jestem szczęśliwa. Mam wspaniałego faceta przy boku i wiem, że lepiej było rozstać się jak najszybciej niż gdyby to miało nastąpić po narodzinach…

    09 . Kwi . 2018
  2. C jak CIERPLIWOŚĆ: tracę ją, gdy słucham komentarzy na temat rozwodu

    […] gdzieś tam we wszechświecie jakaś pani dostanie od męża przemocowca o jednego kopa mniej. O ile oczywiście dostanie od kogoś odpowiednią ilość wsparcia, by odważyć się na złożenie … Ale czy to znaczy, że biegamy do sądu jak po świeże bułeczki do piekarni pod blokiem? Raczej […]

    12 . Kwi . 2018

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *