in MOTYWACJA

Dzień dobry w poniedziałek #11

at
dzien-dobry-poniedzialek-11

Kilka dni temu śledziłam z zapartym tchem dyskusję na pewnym forum dla mam. Jedna z członkiń napisała, że jest jej dobrze, bo nie pracuje, ma mnóstwo czasu dla dzieci, a o pieniądze w domu troszczy się mąż. On też co miesiąc wydziela jej „pensję”, za którą może nie tylko kupować schabowe na obiad, ale także szaleć i „trwonić ją na samą siebie”. Coś się we mnie zagotowało i do dzisiaj bulgocze, nie mogąc znaleźć ujścia. Dymy idą mi z uszu, a słowa zdziwienia miętolą się w głowie. Bo w związku z tym postem mam jakiś milion pytań i blisko miliarda zastrzeżeń. Budzi się we mnie lęk o współczesne kobiety. 

To nie jest tak, że ja ją zjadę jak burą sukę i powiem, że popierdoliło jej się w główce, a jej wzrok nie sięga dalej niż do najbliższej niedzieli z domowym obiadem na stole. Każdy żyje jak chce i w zasadzie warto się tego trzymać… ale czasem warto też na chwilę puścić się swojej pozornie stabilnej sytuacji życiowej i dać się ponieść wyobraźni. Bo tu nie chodzi o to, by zakładać same najgorsze scenariusze, ale wziąć pod uwagę różne życiowe sytuacje. Wiesz, niby samolotem lecieć najbezpiezpieczniej, a jednak i on czasem zaliczy niezłą kraksę, z której nieczęsto uchodzi się z życiem.

Nie ograniczaj siebie. Jesteś wszystkim, co masz.

[Janis Joplin]

Nie wiesz, co się wydarzy. Po prostu nie wiesz. Jak możesz nie posiadać własnych pieniędzy, nie martwić się o jutro i nie dbać o własne zabezpieczenie? Jesteś kobietą, matką, człowiekiem. Twoje jutro ma znaczenie. 

Rozwód. Zdrada. Utrata pracy męża. Wypadek. Choroba Twoja, dziecka lub partnera. Dziś to Ciebie nie dotyczy, ale rok temu nie dotyczyło też połowy dzisiejszych bezrobotnych, walczących o życie i szukających pomocy dla swoich bliskich. Są kobiety, które z dnia na dzień musiały zostać jedynymi żywicielkami swoich dzieci, opiekunkami niepełnosprawnych mężów, siłaczkami naszych czasów. Czy jesteś na to gotowa?

Feminizm stracił na znaczeniu

Lubię o sobie mówić, że jestem feministką. Bo jestem! Bo gdy mam ochotę, to mówię, bo mam ochotę się kształcić i robię to, bo – w końcu – gdy mam ochotę założyć spodnie, to właśnie je zakładam, li i jedynie mojej decyzji pozostawiając, kiedy pokażę nogę i założę spódniczkę!

Boję się o sobie mówić, że jestem feministką. Bo nie zgoliłam na łyso głowy, bo nie zależy mi na prawie do chodzenia na basen bez tamponów, kiedy mam okres, bo nie wyskrobię z siebie wszystkiego, co tylko się da wyskrobać. Bo moja cipka, moja sprawa – ale tylko dopóki nie boli i wszystko jest w porządku. Później idę do lekarza…

Feminizm umiera na moich oczach, a na pewno przepoczwarza się paskudnie. Przywykłyśmy do przywilejów, których całkiem niedawno kobiety nie miały. Luksus bycia sobą uśpił naszą czujność i dziś już same zabieramy sobie to prawo. Mogąc decydować o swoich związkach, wykształceniu, o swoim życiu!, wybieramy bycie zależną od innych, podległą czyjejś łasce lub jej braku. Tak, jakby cokolwiek na świecie było dane raz na zawsze i po latach dziwnego układu, można było tak po prostu wrócić do normalnego życia, jakie mają kobiety. Bez pracy, bez pieniędzy, z dziurą w życiorysie – jednak jesteś trochę inna i warto o tym pamiętać.

Nigdy nie „trwonię” na siebie pieniędzy

Zdarza mi się wydawać za dużo. Zaszaleć w sklepie i kupić dwie kiecki, chociaż przyszłam tu, bo ta właśnie firma oferuje tanie rajtki. Sprawiam sobie przyjemność i kupuję 3 maskę, choć nie przewidywał tego moj budżet na luty. Tak, to u mnie normalne. Czasem lubię się rozpieścić i jak mam, to sobie pozwolę. Bo mogę! Ale nigdy nie trwonię na siebie pieniędzy!

Nie nazwę piątej kiecki inwestycją, bo nie chcę być śmieszna. Ale. Tak jak mojemu synowi czasem sprawię zabawkę czy ciuszek, tak jak do domu kupię kwiaty, a koleżance wezmę jeszcze kubek z reprodukcją jej ukochanego malarza – tak sobie czasem pozwalam na luksus niemartwienia się bez przerwy o koszta. Nie mam pieniędzy, rezygnuję. Gdy mam, nie chcę każdego grosza dusić na czarną godzinę.

Baby mają dziwną przypadłość obdarowywania się rzeczami praktycznymi. I miło, że potrafimy się cieszyć nową patelnią, ale warto przypomnieć sobie, że radość z nowych perfum nie jest jeszcze grzechem, którego należy się wstydzić. Nie trwonimy na siebie pieniędzy. Po prostu żyjemy.

 

Nie o to chodzi, by się przekrzykiwać, jaki styl życia jest właściwy. To, co robisz ze swoim życiem, to naprawdę Twoja sprawa. Ale czy jesteś pewna, że zawsze dasz radę, cokolwiek się stanie? Że sama siebie nie ograniczasz?

 

Share:

1 Comment

  1. Nie pił, nie bił, nie zdradził - więc właściwie o co ci chodzi, kobieto?!

    […] dostaję pełne rozpaczy i wołania o pomoc wiadomości. Od kobiet młodych – mężatek, zależnych finansowo od swoich partnerów, którzy ich nie szanują, poniewierają, czasem biją, częściej po prostu mają w dupie. Pytają […]

    09 . Kwi . 2018

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *