in MAMA, MOTYWACJA

Nikt nie ma takich jaj jak baba

at
nikt-takich-jaj-baba

Ostatnio często słyszę o sobie, że jestem taka silna, taka zaradna, że tak sobie dobrze radzę… Zarówno ja, jak i wypowiadający te słowa wiemy, że kryje się w nich współczucie. Takie sprytnie ukryte przyznanie, że moja sytuacja jest na tyle beznadziejna, że jak już się umiem w niej odnaleźć (gdzie tam – śmiać, żyć jak człowiek; odnaleźć się – to jest już sukces!), to jestem jednak kozak. Ostatnio jednemu koledze odpisałam wprost, że jestem matką i zwyczajnie nie mogę się poddać – nie powiem przecież Heniowi „Słuchaj, dziecko, dzisiaj udajemy martwych, bo jakiś palant złamał mamusi życie”. Wszak matka tego kolegi, wszak także moja matka – one nigdy tego nie powiedziały. A przecież, zupełnie po ludzku, czasami musiały mieć dość. 

I ja przecież także mam dość. Myślę sobie o swoim rozwodzie, o tym, że mieszkam w mieście, którego nie lubię i że pracuję w miejscu, które po 3 dniach zaczyna mnie mocno wkurzać. Musiałabym być masochistką, żeby sprawiało mi to taką przyjemność, bym nie chciała tego zmienić. Może jestem dziwna, ale dla siebie chciałabym dobrze i myślę, że to zupełnie normalne. Ale to wszystko nie jest takie proste. Zmiany to proces, który nie dzieje się sam i nie przychodzi z dnia na dzień. Nieczęsto życie można zmienić rewolucją, a ewolucji należy dać czas. I w tym czasie fajnie byłoby nie zwariować. A spróbuj nie zwariować, każdego dnia rycząc z przerażenia!

Nikt nie ma takich jaj jak baba

Nie powiem, że ani raz przez głowę nie przemknął mi pomysł rozpłynięcia się w powietrzu. Myślałam o tym, żeby cofnąć czas, podjąć inne decyzje, a może nawet zemścić się na ludziach, którzy do mojej sytuacji przyłożyli swoją rękę. A potem otarłam łzy, wycisnęłam z nich poduchę i po prostu wzięłam się w garść. Jednego dnia idę do pracy i mam pozytywne myśli, drugiego waham się, czy nie wywołać alarmu bombowego (prawdziwego lub nie, obie opcje wszak kuszą), bo wszystko wydaje mi się być lepsze niż te kilka godzin tam. I która z Was tego nie ma?

Nieważne, na ile kawałków rozpadło się Twoje dotychczasowe życie. Jesteś kobietą, jesteś (potencjalną) matką. Twoje ciało na świat potrafi wydać drugie życie. To jest taka moc, że Ty nie masz pojęcia! Bądź natomiast pewna, że byle co Cię nie złamie.

W tym roku wrzuć na luz… i dołącz do grupy kobiet takich samych jak Ty!

Jest nowy rok. Umówmy się: to że jest 2018 to po prostu pretekst, ale żeby wrzucić na luz każdy pretekst jest dobry. Nie namawiam Cię, byś była obojętna. Byś miała wszystko w nosie i od dzisiaj już tylko dupsko na kanapie, a nogi na stole. Namawiam Cię, byś miała do siebie szacunek. Do swojego ciała i do swojej psychiki. Jeśli chce Ci się płakać – płacz, po prostu. A potem umyj twarz i zdobądź świat, tak po prostu. Na dobry początek możesz, dla przykładu, pomalować usta szminką w odważnym kolorze. Jeśli to ma dodać Ci pewności siebie na rozmowie o wymarzoną pracę, to dlaczego nie?

Siła jest kobietą, dlatego zapraszam Cię do grupy dla kobiet takich samych jak Ty. One też jednego dnia zaliczają dno, by potem wspiąć się na wyżyny. Może akurat uda się, że Wasze sinusoidy nie będą się nakładać i któraś wyciągnie do Ciebie rękę z góry, gdy Ty będziesz w dołku?

Dołącz do mamaszkowych babeczek i przekonaj się, jakie pyszne mają wnętrze! Jakie pyszne TY masz wnętrze! 

Share:

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *