in LIFESTYLE, MAMA, ZWIĄZKI

Nie umówię się z Tobą na życie

at
nie-umowie-sie-z-toba-na-zycie

Jestem człowiekiem trudnym, może nawet bardzo. Nie lubię szukania dziury w całym, chociaż ciągle mam wątpliwość i podważam wiele. Nie cierpię braku argumentów i niekompetentnych ludzi na wysokich stanowiskach. Potrafię wściec się o byle pierdołę, a w ważnych sprawach zachowuję spokój. Tak już mam, że zmęczona dużo przeklinam. 

Jednocześnie, jeśli jest coś, co można o mnie powiedzieć z całą pewnością, to ta moja wierność, której dotrzymuję, gdy kogoś lubię lub kocham. Nie mam zbyt wielu przyjaciół. Tych, na których trafiłam, staram się szanować i o relację z nimi dbać, choć nie zawsze przecież się udaje. Jesteśmy dorośli, mamy swoje życia, część z nas założyła już rodziny i prowadzi swoje domy. Gdy się spotykamy, nie pijemy już mieszanki najtańszych win z plastikowej miski przez połączone ze sobą słomki. Choć przecież i w tym był jakiś urok, jakaś magia.

Dojrzałam już do tego, by nie przejmować się opinią tych, którzy wyrobili ją sobie na podstawie wyrwanego z kontekstu zdania zasłyszanego podczas mojej rozmowy z kimś innym. Mam coraz mniejszy problem z wyrażaniem własnego zdania, z określaniem swoich granic, których zaczynam wręcz strzec jak lwica. Bycie matką nauczyło mnie szacunku do własnego czasu, którego już nie marnuję na zamartwianie się na zapas. Bycie matką to jedno z najważniejszych doświadczeń w moim życiu. 

W sumie to fajna dziewczyna. Ale ten rozwód…

Jestem już na tym etapie, że umiem o sobie mówić dobrze. Wiem, że nie wszyscy mnie lubią i co więcej, godzę się na to, że nie wszyscy lubić mnie muszą. Jest mi wygodnie w tym byciu sobą, nawet jeśli nie wszystkim to pasuje. Wiem, że choć częściej ironiczna, bywam też zabawna ze swoimi sucharami i sceptycznym podejściem do wielu spraw. Wiem, że jestem dobrą mamą, choć czasem coś mi nie wychodzi. Uczę się nie spinać, powoli olewam to, na co i tak nie mam wpływu. Zdaję sobie sprawę, że jestem dobrym przyjacielem i żaden ze mnie wróg, bo daleko mi do mściwości. Szkoda mi na nią czasu.

I rozwodzę się. I z tym też mi jest już dobrze. A na pewno jestem pogodzona, spokojna i wszystko u mnie w porządku.

Rozwód jest pewnego rodzaju zawodem. Przynosi rozczarowanie i sprawia, że naprawdę dużo się myśli. Czy jest porażką? Czasami tak słyszę. Że w sumie to jestem fajna, że nawet można by mnie lubić, że można by… No ale ten rozwód. Porazka. Punkt zwrotny. Jarzmo. Piętno. Skaza.

Nie umówię z Tobą na życie

Może pójdziemy ze sobą do kina. Na spacer, na kolację, pobiegać razem. Nie pozwolę Ci podejmować za mnie najważniejszych decyzji i nie, Twoje zdanie nie przechyli szali w żadną stronę. Raczej zamknę Ci drzwi przed nosem. Może umówię się z Tobą na kawę, pójdziemy na zakupy, kiedyś pewnie do łóżka. Nie umówię się z Tobą na życie, nie sprzątnę dla Ciebie połowy szafy. Długo, długo nie.

To nie sceptycyzm. Spotykanie się z samotną matką może być trudne, ale z pewnością jest fajne. Lekkie, napisała Tekstualna, a ja się z nią zgodzę. I choć Twój strach jest zrozumiały, a potencjalna odpowiedzialność za cały pakiet wydaje się być podwójna… nie szukam ojca dla mojego dziecka, nie szukam dla siebie męża, nie wybieram już daty kolejnego ślubu i nie, nie wybrałam jeszcze imion naszych wspólnych pociech.

Na razie stawiam na siebie. I z sobą umawiam się na życie. Dobre życie.

*** Spodobał Ci się ten post?
– Polub go lub udostępnij na Facebooku
– Możesz też polubić mój fanpage lub zaobserwować mnie na Instagramie
– Zostaw po sobie komentarz lub napisz do mnie @ – chętnie poznam Twoje zdanie
–  Dołącz do naszej grupy na Facebooku

1 Comment

  1. Agata vel Pani Miniaturowa

    Najpierw Ty i dziecko, potem długo, długo nic. I potem On. I znów zaczyna się MY. Byleby nie przegapić tego momentu, gdy życie będzie krzyczeć ‚to teraz’.

    12 . Gru . 2017

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *