in DZIECKO, ZWIĄZKI

Jak (moje) dziecko znosi rozwód rodziców?

at
dziecko-znosi-rozwod-rodzicow

Rozstałam się z mężem. To ja podjęłam tę decyzję i po kilku miesiącach wciąż uważam ją za słuszną. Nie była podjęta pochopnie, nie działałam pod wpływem impulsu. Na długo wcześniej zastanawiałam się, co dalej – zwłaszcza, że mamy razem dziecko. Dla wielu to właśnie ono powinno być wystarczającym powodem do tego, by ze sobą być do końca życia. A dla mnie? Mój syn i jego prawidłowy rozwój były najlepszym powodem, by odejść. 

Nie jestem psychologiem. Jestem zwykłą kobietą. Córką swoich rodziców i matką swojego syna. Człowiekiem, który niesie na plecach swój bagaż doświadczeń, dokładnie tak jak inni. Nie zdradzę Ci zatem, jak masz żyć. Ale teoria o tym, że rodzice nie powinni rozwodzić się ze względu na dziecko jest dla mnie bzdurna, dziwna i niepokojąca.

Oczywiście, że nasze rozstanie odbiło się na Heniu. Odbiło, odbija się i będzie odbijać jeszcze długie lata. Mogę mieć tylko nadzieję na lekki przebieg wszelkich buntów z tym związanych, ale mam świadomość, że muszę być gotowa naprawdę na wszystko. Mój obecnie 2-letni syn z pewnością będzie próbował sobie z tym jakoś poradzić. W tej chwili widzę, że brakuje mu czasem taty, którego na co dzień nie ma. Lubi swoje tygodniowe wizyty u niego i lubi, gdy ten sporadycznie pojawia się u nas. Widzę jego smutek, gdy tato znika za rogiem i widzę jego zaniepokojenie, gdy ja robię mu przed wyjazdem „papa”. Ale zdaję sobie sprawę także z kilku innych rzeczy, które nie istniałyby, gdybyśmy się nie rozstali.

Moim zdaniem, ze względu na dziecko małżeństwa powinny podjąć o kilka prób ratowania związku więcej. Szukać dodatkowego rozwiązania, gdy wszystkie inne zawiodły. Ale… gdy naprawdę wszystkie podejmowane próby nic nie dają, dziecko nie powinno być powodem do sklejania małżeństwa na siłę. Rozwód to nie koniec świata, choć czasem może się tak wydawać. Mój rozwód dał mojemu synowi kilka dobrych rzeczy. Gdybym wciąż żyła, mieszkała ze swoim mężem, Henio nie dostawałby tego, na pewno nie w takich dawkach.

Co rozwód dał mojemu dziecku (i mnie)?

Rozwód, rozstanie rodziców to, wydaje mi się, szczególny kryzys. Zazwyczaj bowiem każdy rodzic na czele swojej hierarchii stawia dziecko. W trakcie (przed)rozwodowej szarpaniny nagle odsuwa je na dalszy plan, zapomina, a często miesza potrzeby własne z potrzebami dziecka. Tak było też u nas. Nie wdając się w szczegóły, powiem Ci tylko, że albo potrafiliśmy się zajadle kłócić przy Heniu, albo właśnie zamiataliśmy sprawę kryzysu w naszym związku pod dywan i udawaliśmy idealną rodzinę. Sami próbowaliśmy w to wierzyć, zapominając o tym, że przygląda się nam mały człowiek, dla którego jesteśmy życiowym drogowskazem. Krótko mówiąc, praliśmy Małemu mózg.

Sinusoidalne życie to nie jest to, czego potrzebuje mały człowiek. Ba, to wariactwo także dla dorosłych ludzi! Odbijanie się od dwóch odległych brzegów, wahania między okresami pokoju a okresami wojen… I najgorsze – w kontekście wychowywania dziecka – trwanie w zimnej wojnie, w pozornej zgodzie. A właśnie zimna wojna prowadzona jest między rodzicami, którzy postanawiają zostać ze sobą ze względu na dziecko, gdy wszystkie inne powody nie są wystarczające lub po prostu nie istnieją.

Moje dziecko (i ja) zyskało spokój. Moje rozstanie z mężem zafundowało mu stabilizację, której nie potrafiłam mu dać, ciągle głowiąc się, od której strony jeszcze ugryźć to moje małżeństwo, by je ratować. Nie mam dla niego ani więcej czasu, ani więcej siły czy pieniędzy – mam po prostu wolną od tej poważnej troski głowę, dzięki czemu uważniej patrzę i szybciej wyłapuję jego potrzeby i jego nastroje.

Jestem drogowskazem dla mojego syna

To wszystko może brzmieć, jak gdybym kompletnie nie zdawała sobie sprawy, jakie piętno odciska na dziecku rozstanie rodziców. Jaki wpływ ma rozwód rodziców na dorosłe życie. Ale ja ten temat zawsze odwracam i pytam: jakie wzorce dziecko wynosi z domu, w którym brakuje miłości? Czy aby na pewno lepsze niż te, które dadzą mu rozwiedzeni rodzice? 

To, jak (moje) dziecko zniesie rozwód zależy od rozwodzących się dorosłych. Od tego, ilu obietnic (nie) dotrzymają, czy będą ściemniać, czy postawią dziecku sprawę jasno i czy będą potrafili zachować dla siebie szacunek, który pozwoli im decyzje o dziecku podejmować wspólnie, a nie na przekór sobie… Ja chcę być uczciwa w stosunku do siebie i mojego syna. Decyzje, które podejmuje, pozostają w zgodzie z moimi przekonaniami, których go uczę. Mimo jego młodego wieku, powiedziałam mu, że z jego tatą się rozstajemy. Wydaje mi się, że takie podejście da lepsze owoce i pozwoli mi wychwycić kryzys w jego emocjach tuż przed ostatecznym wybuchem, którego nie sposób opanować. Wierzę w to z całych sił i przypadki rodzin, które obserwuje, są na to potwierdzeniem.

Mój synek przygląda mi się, a moje postępowanie jest dla niego wzorem. Dlatego tak bardzo zależy mi, by nie przyglądał się niezdrowej relacji w domu. Wolę, by miał rozwiedzionych rodziców, którzy potrafią ze sobą rozmawiać niż życie na drugim piętrze domu zbudowanego ze złudzeń i niespełnionych obietnic. Nie chcę, by widział słabą matkę i uczył się braku szacunku do kobiet. Nie chcę, by widział nieprawidłowe postawy dorosłych. Jestem dla niego wzorem, nie chcę być antywzorcem. 

Jeśli więc pytasz mnie, jak moje dziecko znosi mój rozwód, odpowiadam: znosi go razem ze mną. Co z tego wyjdzie, pokaże czas. Dzisiaj jesteśmy szczęśliwi. 

*** Spodobał Ci się ten post?
– Polub go lub udostępnij na Facebooku
– Możesz też polubić mój fanpage lub zaobserwować mnie na Instagramie
– Zostaw po sobie komentarz lub napisz do mnie @ – chętnie poznam Twoje zdanie
–  Dołącz do naszej grupy na Facebooku

Podobne wpisy:
*Współczesne kobiety wolą być same
*Czasem droga po najmniejszej linii oporu jest wystarczająco trudna
*Życie na właściwym poziomie

Napisz komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *