in DZIECKO

„Jeśli mamusia pozwoli…”

at
jesli-mamusia-pozwoli

Wczoraj Henio wyszedł z przedszkola w kiepskim nastroju. Nie wyspał się, a po zbyt szybkiej pobudce musiał zjeść jeszcze zupę, której nie lubi. Nie odeszliśmy daleko, gdy postanowił zaprotestować przeciwko samodzielnemu marszowi. Pech chciał, że po oddaniu krwi naprawdę nie dawałam rady go nieść! O jego niezadowoleniu wkrótce dowiedziała się cała ulica, a myślę nawet, że i 3 okoliczne. Wiedząc, że muszę odwrócić jego uwagę – wszak nie od dziś zderzam się z jego buntem – tuliłam i proponowałam liczenie samochodów, co zazwyczaj się sprawdza. Wiedziałam, że schowana w torbie czekoladka rozwiałaby wszelkie smutki, jednak… jestem mamą niejadka i wiem, że o normalnym posiłku mogłabym później zapomnieć. Jedynym słusznym wyjściem było uzbroić się w cierpliwość i proponować kolejne zabawy. Sprzedawczyni z jednego z okolicznych sklepów wiedziała jednak lepiej i postanowiła poczęstować mojego synka ciastkami! „Jeśli mamusia pozwoli”, dodając oczywiście grzecznościowo, gdy Henio pochłaniał już pierwsze ich kęsy. 

Oczywiście rozumiem i doceniam miły gest ze strony sprzedawczyni. Z jej perspektywy na jednej z głównych ulic starówki stała bezradna młoda matka z dzieckiem, które za nic w świecie nie chciało się ruszyć, co chwilę wpadając na genialny pomysł rzucenia się na ziemię. Chciała pomóc, a pomaganie zawsze jest w cenie. Pomagać jednak trzeba z głową. Oczywiście, że Henio nie zjadł już normalnego posiłku po powrocie do domu. Myślę jednak, że jego „niejadkowanie” to jeszcze nic w porównaniu z sytuacjami, które mogły się wydarzyć!

Dlaczego nie częstuję obcych dzieci jedzeniem?

Jest cały szereg powodów, dla których tego nie robię bez uprzedniego zapytania ich rodzica o zdanie. Bo to nie jest tak, że kiedy Henio wcina na placu zabaw jakąś przekąskę, nie jestem w stanie poczęstować innych dzieci jego kukurydzianymi chrupkami czy cukierkiem. Zawsze jednak najpierw pytam rodzica, bo nigdy nie wiem

…co jada to dziecko. Tak zwyczajnie – do czego jest przyzwyczajone. Jeśli rodzice są, dla przykładu, oderwanego trochę, wegetarianami, to nie będę proponować ich dziecku schabowego podczas urodzinowej imprezki mojego syna. Tym samym nie chciałabym dać czekoladki dziecku, którego rodzice podjęli decyzję, że słodyczy jeść ono nie będzie.

…czy dziecko jest gotowe na takie jedzenie. Niedawno, kiedy jechaliśmy z Heniem autobusem, zupełnie obca kobieta postanowiła poczęstować go cukierkiem. Twardym, małym cukierkiem, którego pyszny karmelowy smak wszyscy znamy. Ale mój syn ma 2 lata! Zwyczajnie nie miał styczności z takimi cukierkami i nie zdaje sobie sprawy, że może się nimi zakrztusić. Widziałam akcję ratunkową na nieco starszym dzicecku, które to spotkało. Niefajna sytuacja. Pomyśl o tym.

…czy dziecko nie ma alergii. A gdyby tak Henio był uczulony na gluten lub mleko? To ja musiałabym mu zabrać ciastka, które przyniosła owa pani i to ja musiałabym walczyć z jego podwojonym w tej sytuacji niezadowoleniem! Pani uśmiechnęłaby się przepraszająco, a moim zadaniem byłoby wytłumaczenie dwulatkowi, że mama chce dla niego dobrze i dlatego pozbawia go pysznej przekąski.

…czy to dziecko nie jest przypadkiem niejadkiem, który przez mój miły gest nie zje dzisiaj obiadu. I to jest właśnie przypadek Henia. Wystarczy, że nieplanowo wpadnie jakaś przekąska. Niewinny chrupek kukurydziany podgryziony w drodze do domu może być przyczyną odmówienia normalnego posiłku. Tak ma i już. Nie mogę mu dawać nic pomiędzy posiłkami, jeśli chcę, by je zjadł. On nie ma tego wypisanego na czole, ale dzisiejsza pomoc przyszła bez sprawdzenia takiej informacji u źródła. Mimo tego, że mój synek przeszedł dzięki jej ciasteczkom cały rynek, byłam na nią troszkę jednak zła.

Obcy nie jest przyjacielem

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której myślę, gdy chcę poczęstować czyjeś dziecko. Przypomina mi się wtedy ten filmik, na którym dzieci tak ochoczo odchodzą z nieznajomym z placu zabaw, podczas gdy ich matki wybałuszają oczy ze zdziwienia. Ja nie chciałabym być w takiej sytuacji niekontrolowanie. I nie życzę tego żadnej rodzinie. Zaginięcie, porwanie dziecka to tragedia, której nie umiem sobie wyobrazić, nie obejmuję jej swoim umysłem. A dziecko, które bierze coś od obcych dorosłych, ma do nich zaufanie. Ja wolałabym, żeby Henio wobec obcych był nieufny. Nie chcę, by był łatwym celem dla porywacza. 

Zanim sprzedawczyni przyniosła ciastko, podeszła do nas i wyciągając rękę w stronę Henia, zapytała: „Pójdziesz ze mną?”. Henio był zdezorientowany, spoglądał to na mnie, to na nią. Ja zareagowałam jednak szybko i stanowczo, odpowiadając, że nigdzie z obcą kobietą nie pójdzie.

NIGDY nie proponuje obcym dzieciom, że je gdzieś wezmę. Na placach zabaw unikam sytuacji, w których musiałabym się z nimi bawić 1:1. Nie próbuję bez powodu przekonać obcego dziecka, że może mi ufać. Ale też i nie straszę dorosłymi mojego syna, nie trawię po prostu rzucanego często w stronę ekspedientek w sklepach: „Jak będziesz niegrzeczny, to ta pani cię zabierze”. Obie te skrajności są dla mnie nieakceptowalne. Dziecko musi wiedzieć, że dorosłych należy obdarzać ograniczonym zaufaniem – nie powinno zgadzać się na podróże z obcymi, ale i musi wiedzieć, że kiedy potrzebuje pomocy, dorosły jest właściwą osobą do jej udzielenia.

Na tym etapie życia to ja, rodzic, jestem odpowiedzialna za postrzeganie ludzi przez mojego syna. I póki mam coś do powiedzenia, to bardzo nie chciałabym więcej takich sytuacji. Zanim więc zaczniesz pomagać obcej mamie, co jest w cenie, przemyśl dobrze swoją strategię.

*** Spodobał Ci się ten post?
– Polub go lub udostępnij na Facebooku
– Możesz też polubić mój fanpage lub zaobserwować mnie na Instagramie
– Zostaw po sobie komentarz lub napisz do mnie @ – chętnie poznam Twoje zdanie
–  Dołącz do naszej grupy na Facebooku
Share:
  • Najgorsze w tym wszystkim jest, że ta Pani na pewno chciała dobrze, więc zwrócenie jej uwagi też byłoby drobnym zgrzytem 🙁 Natomiast, chcę podkreślić, że ja Ciebie doskonale rozumiem. Że wszystkie taktyki i plany na wychowanie dziecka, takie zachowania obcych mogą zburzyć już od podstaw… Chciałabym, żeby każdy przeczytał Twoje zdanie na ten temat, bo to ważna sprawa jest 🙂

  • Pingback: Jak będziesz niegrzeczny, ta pani cię zabierze - Mamaszka.pl()

  • Dużo jest takich niedźwiedzich przysług. Żeby chociaż faktycznie Cię zapytała i poczekała na odpowiedź, chociaż to też by było nie do końca fajne, bo Twoja odmowa tylko nasiliłaby placz dziecka. Niestety dużo jest ludzi bezmyślnych, którym wydaje się, że znają się na wychowaniu cudzego dziecka lepiej niż jego matka.